Na pomysł założenia tegoż bloga wpadłyśmy po brutalnej i ciągle bolesnej zdradzie osoby, którą uważałyśmy za przyjaciółkę.
Zapewne warto wyjaśnić, co zrobiła.
Żeby przybliżyć tę historię, musimy cofnąć się do początków.
Pewnego kwietniowego dnia, na świat przyszła Zofia, podła zdrajczyni i niesprawiedliwa przyjaciółka. Wyglądała wtedy mniej szpetnie, niż dziś, aczkolwiek jej uroda nie zachwyciła nawet matki. Dziewczynka rosła pod presją, nauczyła się jeździć konno i wydawać z siebie dźwięki, które uważała za śpiewanie. We wczesnej młodości uchodziła za talentną osobę, więc nikogo nie zdziwiło, że dostała się do najlepszego gimnazjum w województwie, nie licząc gimnazjów salezjańskich, które osiągają lepsze wyniki, ale nie są liczone do klasyfikacji. Zosia miała ambicje, myślała, że uda jej się utrzymać w klasowej czołówce. W końcu od dawna znała tę szkołę, uczyła się tam grać w brydża. Niestety, lenistwo i ciekawsze od nauki zajęcia sprowadziły Zofię na złą drogę. Stoczyła się intelektualnie i zrzuciła winę na rodziców oraz brak czasu. Posunęła się nawet do stwierdzenia, że jest humanistką, więc nie musi rozumieć przedmiotów ścisłych. Będąc pewną swoich przekonań, założyła bloga, którego tematyka dotyczyła serialu "Violetta". Bohaterka, piękna i utalentowana wokalistka, spełniała się robiąc to, co kocha z ludźmi, których kocha, nie licząc kilku przygód takich jak niechciana ciąża, porwanie, gwałt i zabicie jej nienarodzonego dziecka przez mężczyznę pragnącego zemsty. Zosia była bardzo dumna ze swojego stylu pisania i rosnącej liczby czytelników. Na tyle dumna, że założyła kolejnego bloga, tym razem o miłości do niebezpiecznego mordercy (przepraszam, spoiler, tego jeszcze tam nie ma)! Hurra, Zosiu, hurra!
Dochodzimy do momentu, w którym przestało być kolorowo. Historia nie przyjęła się tak dobrze, jak poprzednia, ze względu na inną tematykę. Zdesperowana Zofia postanowiła usunąć debiutanckiego bloga, a w sieci pozostawić projekt o zabójcy, zatytuowany "MUZYKA MORDERCY". Zmieniła adres i tym sposobem wszystkie wyświetlenia z tamtej internetowej powieści o szczerej miłości, przeniosły się na kolejną. Wyglądało to, jakby ktoś czytał wypociny, w których nie było ani słowa o Violettcie. Nie, kilkuletnie dziewczynki wolały swoją idolkę, od Rossalindy, bohaterki "Muzyki".
Zosia nie odwiedzała swojego bloga, nie pielęgnowała go, więc postanowił to zrobić ktoś inny. Poznajcie Igę, która zhackowała wszystkie możliwe konta Zofii i dała do nich dostęp mi - Mary. Bardzo szybko strona nabrała tempa, pojawiło się wiele postów.
Niespodziewanie Zosia obudziła się z otępienia i weszła na swoje konto Google+. Zszokowana widokiem wyrazów typu "penis" i "sperma", zabrała się za naprawianie zniszczeń. Szybko się poddała, oznajmiając, że to koniec jej istnienia na Bloggerze. Była smutna i zrozpaczona, że coś takiego zrobiły przyjaciółki, osoby, do których miała zaufanie. Jak mogły zmienić "Zosia, 15 lat" na "Henryk, 48 lat (rocznikowo)". No jak?!
W tym samym czasie Mary, niedoceniana bloggerka, poprawiała wszystkie rozdziały według własnego uznania. Największą radość sprawiło jej zmienianie nominacji do LBA. Pozwolę sobie przytoczyć wybrane fragmenty:
"... Pytania od Merry:
1. Ile masz lat?
Rocznikowo 48 ;)
2. Jakie jest Twoje drugie imię?
Nie mam, ale po bierzmowaniu będzie to Sperma, albo Cock, tak obcojęzycznie. <3
6. Masz jakieś zwierzątko domowe?
Hoduję żuczki gnojarki i jestem w posiadaniu kulki z włosów łonowych mojego życiowego partnera, Edwarda.
7. Ulubiony przedmiot?
Różowy wibrator analny.
8. Ulubiona aktorka?
Sasha Grey. <3
10. Jakich języków się uczysz?
Nie uczę się, przecierz ja je znam. I know speaking Englisch and I did it soo god. Ich sprach gut auch Deutschlad. Y yo soi asi.
2. Jak brzmi Twoje drugie imię?
To pytanie jest już powyżej. :*
3. Gdybyś reżyserowała film, kto zagrałby główną rolę męską, a kto kobiecą?
Męską z pewnością Ron Jeremy, a o kobiecej zadecydowałaby moja przyjaciółka. <3
10. Co sprawia, że jesteś szczęśliwa?
Wiele rzeczy... Np. moja przyjaciółka, jazda konna, śpiew, seks analny..."
Jak widać, nie było to nic szkodliwego, jedynie totalnie rozpierdoliłyśmy tego bloga. Nadałam mu zupełnie inny, według wielu osób lepszy, sens. Zosia nie doceniła tego i zniszczyła moją twórczość poprzez przywrócenie swoich wersji.
Teraz wiecie, dlaczego powstał ten blog. To zemsta za zniszczenie naszych zniszczeń.
Dziękuję za uwagę,
Mary.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz